Dead Congregation - Graves Of The Archangels Dodano: 2010-04-01 22:00
miło wiedzieć że Gniewko przekonał się w końcu do tych dźwięków
ogólnie zgadzam się z recką, dodam tylko od siebie że osobiście cenię wyżej tą płytę niż wszystkie wymienione porównania w tej recenzji oraz... fakt że Dead Congregation gra death metal ewidentnie inspirowany starą szkołą dusznego brutalnego grania wg protoplastów Incantation, Immolation czy Vital Remains jest niezaprzeczalny i nikt go chyba nie podważa. Incantation nie wydał nowej płyty już od 4 lat jeśli dobrze kojarzę, a ostatnie płyty są poprawne i nic więcej. Vital Remains odcina kupony, nagrywając 9 minutowe nudne patetyczne riffowanie z monotonnym wokalem Bentona bo jest jazzy , o Immolation nie wspomnę bo swoje emocje na temat ich smutnej ostatniej płyty wylałem przy okazji ich recki.
„Graves Of The Archangels” jako płyta odtwórcza , nagrana przez młodszych naśladowców klasyków death metalu okazuje się być płytą szczerą, ciekawą, pasjonująco ekstremalną i kurewsko ciesząca mnie jako fana takiej właśnie muzyki. Oczywiście nie jest to poziom Ulcerate, tu technika nie odgrywa tak ważnej roli, ale to nie istotne , liczą się przede wszystkim emocje i przy Dead Congregation sa one jak najbardziej death metalowe:-)
A klasyki niech idą ryć do lasu w poszukiwaniu trufli :-)
Dodano: 2010-04-02 08:34
Heh, no niesttey - co by nie mówić o tych wszelkich retrooldschoolowych kapelach, to nigdy nie będzie to muzyka oryginalna i wyszukana - źródła inspiracji zawsze będą mocno słyszalne, ale chyba taki jest urok tych powrotów. Paradoksalnie jednak wiele z tych wydawnictwo - chocby własnie DC czy Obliteration swoim poziomem nie ustępuje, a może nawet i przebija protoplastów - to jest piękne.
Ja na przykład wolę sobie posłuchać DC niż Immolation czy większosci płyt incantation. Jako, że chyba zaliczam sie do tego "młodszego" pokolenie miłosników DM, to wychowałem sie nie tylko na tych zespołach, które czarowały na poczatku lat 90-ych, dlatego też brzmienie płyt wydaje sie byc tu takze istotną kwestią.
Co do porównań DC z Ulcerate - rzeczywiscie to nie ten poziom techniczny, ale obecnie bardzo rzadko wracam do Ulcerate - ten poziom intensywności i techniki niestety jest dla mnie zbyt duzego kalibru, przez co te kawałki w ogóle nie wpadają mi do ucha i jakos nie potrafie sie tymi dźwiękami już cieszyć. DC gra muzykę o wiele prostszą i bardziej surową, ale jakoś nie jest to taka ściana dźwięku, z której jest cieżko cokolwiek wyłuskać. Można odnaleźć troche wpadających w ucho motywów, a lekko zbrutalizowany i "upiększony" tradycjonalizm deathmetalowy w tym przypadku jest bardziej przekonywujący dla mnie :)
.
Dodano: 2010-04-02 22:22
Jestem w połowie pierwszego odsłuchu - miodzio! Niby odkrycia Ameryki nie ma, ale czuć w tym jakąś lekkość grania (przyjmijmy, że jest coś takiego w death metalu :-)) i chcicę na granie. Miodzio.
Dodano: 2010-04-03 11:31
No no no, kolego Luter się rozkręca :) ciekawe czy Krypts sie spodoba, też polecam :)
.